 |
|
 |
|
Yelonek
Ranald's middle finger
Dołączył: 26 Maj 2007
Posty: 1695
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
|
 |
|
 |
|
Wysłany: Nie 19:40, 04 Lis 2007 Temat postu: |
|
|
Tomasz:
Dziewczyna posłusznie lecz powoli ściąga kurtkę. Kiedy dochodzisz do jej prawej strony, nagle rzuca ci ona w twarz skórą, lecz tym razem udaje ci się opanować przed odruchowym ściągnięciem spustu strzelasz celniej po nogach.
Mimo to, niewiele ci to daje w sytuacji, gdy dziewczyna od razu atakuje zbijając lufę w bok. Kule orają ziemię wyrzucając tumany kurzu w jednej linii dążącej ku schodom domu.
Dziewczyna natychmiast wybija się z ziemi serwując dwa, lecz słabe kopnięcia piszczelami w głowę. Na własne szczęście, zdążyłeś zedrzeć kurtkę i uniknąć trafień stojąc dwa kroki dalej, mając dom przed sobą o kolejne cztery. Z racji wciąż obolałej ręki, twoja przeciwnika decyduje się ponowny atak nogami, i w wyskoku zawiesza ci się nimi na szyi. Podczas skrętu ciała i próbie ściągnięcia cię w dół pomaga sobie uderzeniem łokcia w krocze co powoduje utratę równowagi i wymuszone podreptanie. Po czterech metrach, czyli idealnie na dystansie, na którym się zaczynają schody przewracasz się łamiąc oba szczeble. Twój oprawca z głośny sykiem po upadku na dłoń podnosi się i po zabraniu kurtki biegnie w stronę werandy, nie omieszkując odbić sie do twoich pleców. Słyszysz chwilę dudnienie jej butów a następnie uciekający spod podeszw żwir. Czujesz na twarzy spływającą krew, jednak oprócz dotkliwych siniaków, otarć, drobnego opuchnięcia prawej strony twarzy, utraty honoru oraz jednej głębokiej rany po lewej strony spodowanej kawałkiem drewna - nic ci w gruncie rzeczy nie jest. Wciąż leżąc widzisz również swój karabin, który wturlał się pod tą parszywą werandę.
Kazik:
Wybiegając zza rogu składów widzicie zaledwie ruch, pozwalający się zorientować, iż właśnie ktoś wbiegł i zniknął na werandzie jednego z domów. Po chwili dopiero rozpoznajecie, iż na schodach tego samego domu lezy Tomasz.
Post został pochwalony 0 razy
|
|